sobota, 19 kwietnia 2014
niedziela, 9 marca 2014
Wiosenna niemoc
W powietrzu już od dawna wiosna.
Zimy prawie wcale nie było a jesli już ktoś chciałby się uprzeć,
niewiele jej śladów znajdzie w minionym czasie.
Ciepło,niezwykle ciepło jak na nasze warunki klimatyczne upłynęła nam zimowa pora roku.
Teraz z wielkim napięciu oczekujemy wiosny kalendarzowej.
W ogródkach rozkwitają już pierwsze kwiatki...
A mnie, jak niemalże co roku dopadła wiosenna infekcja.
Zwykle kończyło się odpoczynkiem w weekend,zażyciem syropu,witaminy C i innych niegroźnych leków. Tym razem jest inaczej,niemoc dosłowna rozłożyla mnie i zatrzymała w domu już na kilka dni.
Leżeć bezczynnie nie umiem, więc jak tylko opadła mi gorączka,wzięłam się za to na co ciągle brak mi czasu...
I tak powstała najpierw mini z brązowego jeansu.
Jeszcze dziś podszywałam listwę i pasek ale już jutro mogę ją założyć do pracy...
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło -
kolejny raz sprawdza się to przysłowie w moim życiu...
Zimy prawie wcale nie było a jesli już ktoś chciałby się uprzeć,
niewiele jej śladów znajdzie w minionym czasie.
Ciepło,niezwykle ciepło jak na nasze warunki klimatyczne upłynęła nam zimowa pora roku.
Teraz z wielkim napięciu oczekujemy wiosny kalendarzowej.
W ogródkach rozkwitają już pierwsze kwiatki...
A mnie, jak niemalże co roku dopadła wiosenna infekcja.
Zwykle kończyło się odpoczynkiem w weekend,zażyciem syropu,witaminy C i innych niegroźnych leków. Tym razem jest inaczej,niemoc dosłowna rozłożyla mnie i zatrzymała w domu już na kilka dni.
Leżeć bezczynnie nie umiem, więc jak tylko opadła mi gorączka,wzięłam się za to na co ciągle brak mi czasu...
I tak powstała najpierw mini z brązowego jeansu.
Jeszcze dziś podszywałam listwę i pasek ale już jutro mogę ją założyć do pracy...
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło -
kolejny raz sprawdza się to przysłowie w moim życiu...
sobota, 25 stycznia 2014
Chrapka na szycie
Nie mogę zebrać się by ukończyć szycie mojej kamizeli....
Nie mogę choc bardzo przydałaby się na te prawdziwe zimowe dni...
Niepowodzenia zniechecają mnie ,czekam więc na powrót natchnienia.
Szycie jednak wciąga i jeśli z marszu uszyłam rękawice o których piszę tutaj,
to również z marszu uszyłam moje dwie ostatnie spódniczki.
Powstały z resztek materiałowych stąd nietypowa dla mnie ich długość.
Jednak w zaciszu domu czasem zakladam krótkie sukienki czu spódnice,
tak więc i one znajdą zastosowanie...
Niech no tylko nadejdzie wiosna...
Nie mogę choc bardzo przydałaby się na te prawdziwe zimowe dni...
Niepowodzenia zniechecają mnie ,czekam więc na powrót natchnienia.
Szycie jednak wciąga i jeśli z marszu uszyłam rękawice o których piszę tutaj,
to również z marszu uszyłam moje dwie ostatnie spódniczki.
Powstały z resztek materiałowych stąd nietypowa dla mnie ich długość.
Jednak w zaciszu domu czasem zakladam krótkie sukienki czu spódnice,
tak więc i one znajdą zastosowanie...
Niech no tylko nadejdzie wiosna...
sobota, 18 stycznia 2014
Hu ha ... przyszła zima zła i czas na... rękawice
Chyba się niespodziewałam tak siarczystuych mrozów jakie nadciagnęły ...
a ma być jeszcze zimniej...brrrr brrrr
Na szczęście jestem na urlopie,mogę więc w miarę spokojnie podejść do tego problemu,
ale lada moment wracam do pracy i wtedy nie będzie tak różowo.
Odpalenie auta i jazda na dość dużą odleglość nie będzie należała do najprzyjemniejszych.
Najbardziej uciążliwe są korki a marznące ręce.
Z myślą o nieuniknionym ...
uszyłam sobie w trybie awaryjnym ocieplacze czyli wkłady grzewcze do rękawic.
Rękawice mam wełniane,podwójne ale przy niskich temperaturach nie zadawalają mnie,marznę,
więc takie wkłady z ciepłego polara są znakomitym rozwiązaniem.
Przy okazji szycia wkładów do rękawic ,uszyłam również rękawice kuchenną i łapkę...
a raczej sporej wielkości szmatkę chroniącą dłonie przed oparzeniami podczas prac w kuchni.
Po prostu chciało mi się szyć,szybki i prosty relaks.
niedziela, 5 stycznia 2014
Ciepła kamizela
Zapowiadałam swetrową kamizelę ooo tutaj i Anula
się dopomina jej pokazania...
a ja jak zwykle w polu z robotą.
Owszem skroiłam ,sfastrygowałam,zszyłam boki i ramiona i ... i utknęłam.
Trudno się szyje z tej dzianiny,ciągnie się a nawet rozciąga.
Okazało się,że mam różne wysokości pach i długość przodów jest inna... różna.
To wynik szycia,odłożyłam więc na wieszak i muszę wziąć na wyciszenie.
Może uda mi się skończyć ją przed zimą, bo w gruncie rzeczy niewiele zostało do zrobienia, ale tak jak piszę wyżej...
dla amatora mojego pokroju to trudna w szyciu dzianina....
się dopomina jej pokazania...a ja jak zwykle w polu z robotą.
Owszem skroiłam ,sfastrygowałam,zszyłam boki i ramiona i ... i utknęłam.
Trudno się szyje z tej dzianiny,ciągnie się a nawet rozciąga.
Okazało się,że mam różne wysokości pach i długość przodów jest inna... różna.
To wynik szycia,odłożyłam więc na wieszak i muszę wziąć na wyciszenie.
Może uda mi się skończyć ją przed zimą, bo w gruncie rzeczy niewiele zostało do zrobienia, ale tak jak piszę wyżej...
dla amatora mojego pokroju to trudna w szyciu dzianina....
wtorek, 31 grudnia 2013
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Blog w niebezpieczeństwie chyba...
Własnie zauważyłam,że
zniknęła cała prawa strona mojego bloga
Wszystkie wyeksponowane przeze mnie blogi na które zaglądam...
ulotniły się gdzieś....
To chyba Olga zajęła się blogowaniem...
tak mi to wygląda na nią.
Rozpracowała ostatnio technikę wysyłania SMS-ów z mojej komórki.
Nie wiem jak zapamietuje nr telefonów ale wysyła sms na własciwe- wybrane przez siebie komórki a nawet łaczy się z wybranymi numerami.
Najczęściej wybiera nr komórki babci ale równiez inne też dziadka,cioci...
Jak w gąszczu moich kontaktów umie wybrać właściwy numer?
Ściąga sobie rożne gry z sieci na moją komórkę,przegląda You Tube...
a teraz czyżby przyszła kolej na mojego bloga????
Koniecznie muszę coś z tym zrobić...
przede wszystkim przywrócić listę blogów ,jakie tu miałam...
Masa roboty mnie czeka ...
zniknęła cała prawa strona mojego bloga
Wszystkie wyeksponowane przeze mnie blogi na które zaglądam...
ulotniły się gdzieś....
To chyba Olga zajęła się blogowaniem...
tak mi to wygląda na nią.
Rozpracowała ostatnio technikę wysyłania SMS-ów z mojej komórki.
Nie wiem jak zapamietuje nr telefonów ale wysyła sms na własciwe- wybrane przez siebie komórki a nawet łaczy się z wybranymi numerami.
Najczęściej wybiera nr komórki babci ale równiez inne też dziadka,cioci...
Jak w gąszczu moich kontaktów umie wybrać właściwy numer?
Ściąga sobie rożne gry z sieci na moją komórkę,przegląda You Tube...
a teraz czyżby przyszła kolej na mojego bloga????
Koniecznie muszę coś z tym zrobić...
przede wszystkim przywrócić listę blogów ,jakie tu miałam...
Masa roboty mnie czeka ...
niedziela, 29 grudnia 2013
Święta i po świętach...
Święta i po świętach - tak się mówi potocznie,choć nie zupełnie tak jest ,
bo przeciez już za chwilkę Sylwester i Nowy Rok.
Znowu jeden dzień pracujący - lub urlopujący i znowu weekend.
Super ułożyły się w tym roku świąteczne dni...
A skorzystałam z urlopu, więc mam trochę czasu dla siebie
i oto w przerwie między świętami nadrabiam zaległości.
Wczoraj -sobota - powstała w mig taka sukienka z ciepłej angorowej dzianiny...
Jest super!
Kosztowała mnie nieco wysiłku,bo dysponowałam małym skrawkiem tej tkaniny .
Sztukowałam rękawy,tzn.poszerzałam je dodatkowym paskiem przykrojonej dzianiny,szok!
Wstawiłam go w dolnej części pachy,kombinowałam nieco.
Ale jest !jest! jest!
Długość nietypowa jak dla mnie,nosze najczęściej maxi a sporadycznie przed kolano.
Tymczasem ta długość zakrywa kolano i sięga prawie do łydki.
Nie wiem jak będę znosić taką długość, ale przecież istnieje opcja radykalnego jej skrócenia,
aż do długości tuniki,które ostatnio stały się moją obsesją...
Kupuję lub szyję sobie prawie wyłącznie tuniki...szaleństwo!
Ale lubię je,dobrze się w nich czuję i jak dotąd jestem zadowolona z ich wyglądu...
więc będą dalej szyte.... póki mi się nie znudzą,
co zapewne szybko nie nastąpi.
Tuszują doskonale nadmiar moich krągłości więc powstają w błyskawicznym tempie .
Nie ma znaczenia rodzaj tkaniny,po prostu szyje je sobie w zależności
z tkanin zależnych od pory roku .
No i kwiatuszki - to też jakaś moja obsesja...
Na szczęście dopinane,mogę w każdej chwili zastąpić je jakimś wisiorem,apaszką czy broszką.
Tuż przed świętami zakupiłam sobie kawałek śniącej mi się po nocach swetrowej dzianiny boucle .
Śniła mi się od dawna,śniła mi się jako ciepła kamizelka.
Jutro zamierzam zająć się tym kawałkiem
Gonię,gonię bo urlop mi się zaraz skończy ...
bo przeciez już za chwilkę Sylwester i Nowy Rok.
Znowu jeden dzień pracujący - lub urlopujący i znowu weekend.
Super ułożyły się w tym roku świąteczne dni...
A skorzystałam z urlopu, więc mam trochę czasu dla siebie
i oto w przerwie między świętami nadrabiam zaległości.
Wczoraj -sobota - powstała w mig taka sukienka z ciepłej angorowej dzianiny...
Jest super!
Sztukowałam rękawy,tzn.poszerzałam je dodatkowym paskiem przykrojonej dzianiny,szok!
Wstawiłam go w dolnej części pachy,kombinowałam nieco.
Ale jest !jest! jest!
Długość nietypowa jak dla mnie,nosze najczęściej maxi a sporadycznie przed kolano.
Tymczasem ta długość zakrywa kolano i sięga prawie do łydki.
Nie wiem jak będę znosić taką długość, ale przecież istnieje opcja radykalnego jej skrócenia,
aż do długości tuniki,które ostatnio stały się moją obsesją...
Kupuję lub szyję sobie prawie wyłącznie tuniki...szaleństwo!
Ale lubię je,dobrze się w nich czuję i jak dotąd jestem zadowolona z ich wyglądu...
więc będą dalej szyte.... póki mi się nie znudzą,
co zapewne szybko nie nastąpi.
Tuszują doskonale nadmiar moich krągłości więc powstają w błyskawicznym tempie .
Nie ma znaczenia rodzaj tkaniny,po prostu szyje je sobie w zależności
z tkanin zależnych od pory roku .
No i kwiatuszki - to też jakaś moja obsesja...
Na szczęście dopinane,mogę w każdej chwili zastąpić je jakimś wisiorem,apaszką czy broszką.
Tuż przed świętami zakupiłam sobie kawałek śniącej mi się po nocach swetrowej dzianiny boucle .
Śniła mi się od dawna,śniła mi się jako ciepła kamizelka.
Jutro zamierzam zająć się tym kawałkiem
Gonię,gonię bo urlop mi się zaraz skończy ...
wtorek, 24 grudnia 2013
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Kolejna tunika.
Czyli...czyli tunika,kolejna tunika....
Uwielbiam nosić rzeczy raczej blisko ciała ,z tkanin miękkich,miłych i ciepłych.
Niewiele mam takich na moim straganie ale z kilku ścinków dało się wygospodarować coś takiego właśnie.
W poprzednim sezonie uszyłam bardzo prostą i ze zbyt dużym dekoltem ale nadal w niej chodzę z powyższych względów.
Tutaj ją pokazywałam
Potem z kolejnych skrawków szyłam oversize równie miłą dla skóry,w odcieniu granatu,
no a teraz tę .
Jest grudzień ,miło zakłada się rankiem taki cieplutki ciuszek.
No i jest w stonowanych kolorach.
Uwielbiam nosić rzeczy raczej blisko ciała ,z tkanin miękkich,miłych i ciepłych.
Niewiele mam takich na moim straganie ale z kilku ścinków dało się wygospodarować coś takiego właśnie.
W poprzednim sezonie uszyłam bardzo prostą i ze zbyt dużym dekoltem ale nadal w niej chodzę z powyższych względów.
Tutaj ją pokazywałam
Potem z kolejnych skrawków szyłam oversize równie miłą dla skóry,w odcieniu granatu,
no a teraz tę .
Jest grudzień ,miło zakłada się rankiem taki cieplutki ciuszek.
No i jest w stonowanych kolorach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






