piątek, 2 stycznia 2015

Obiecanki cacanki ....
zwane  noworocznymi postanowieniami,zwykle nie budzą u mnie  entuzjazmu.

To na co  trafiłam  i ściagnęłam do siebie  za pozwoleniem  właścicielki
bloga Joanka-z, zapisuję i obiecuję  sobie  wracać do tego tekstu.
Marzenia doskonałe...


“Obiecuję sobie samemu...
(..) 
Poświęcać tak dużo czasu na doskonalenie samego siebie, żeby nie mieć czasu na krytykowanie innych. 
Być zbyt mocnym, by się martwić; zbyt wielkodusznym, by się złościć; zbyt silnym, by się bać; zbyt szczęśliwym, by dopuszczać do siebie kłopoty. 
Myśleć dobrze o sobie samym i ogłaszać ten fakt całemu światu nie za pomocą wielkich słów, ale za pomocą dobrych czynów. 
Żyć w przekonaniu, że świat będzie mi sprzyjał tak długo, jak długo będę żyć w zgodzie z tym, co jest we mnie najlepsze”
Christian D. Larson 1912

poniedziałek, 29 grudnia 2014








Ach ten czas...biegnie niezwykle  szybko.
Nim się  człowiek obejrzy,  a już jest  starszy o rok...
A zapracowany człowiek nie  jest w stanie pogodzić obowiązków  z przyjemnościami.
Jestem  przykładem tego marazmu.
Mam jednak nadzieję,że  nadchodzący rok zmieni tę sytuację na tyle,
że  choćby raz  w miesiącu, w   weekend uda mi się  przeorganizować  na tyle by  móc odwiedzić mojego bloga.
O tym marzę.
Tymczasem....



                              
                             Zdrowia,Szczęścia
                             i wszelkiej pomyślności - 

                            życzę Wam 
                           na ten Nowy 2015 Rok!
                           Kora

sobota, 19 kwietnia 2014

niedziela, 9 marca 2014

Wiosenna niemoc

W powietrzu  już od  dawna  wiosna.
Zimy  prawie  wcale nie było  a jesli już  ktoś  chciałby  się uprzeć,
 niewiele   jej  śladów  znajdzie  w minionym czasie.
Ciepło,niezwykle  ciepło  jak na nasze  warunki  klimatyczne  upłynęła  nam   zimowa pora  roku.
Teraz  z wielkim  napięciu oczekujemy  wiosny  kalendarzowej.
W ogródkach  rozkwitają  już  pierwsze  kwiatki...



A mnie, jak  niemalże  co  roku  dopadła wiosenna infekcja.
Zwykle  kończyło  się  odpoczynkiem w  weekend,zażyciem  syropu,witaminy C i innych niegroźnych leków. Tym razem jest inaczej,niemoc dosłowna  rozłożyla mnie i  zatrzymała  w domu  już na kilka  dni.
Leżeć bezczynnie nie umiem,  więc jak tylko opadła  mi  gorączka,wzięłam  się  za  to  na  co  ciągle  brak mi czasu...
I tak powstała  najpierw  mini z brązowego  jeansu.
Jeszcze  dziś  podszywałam  listwę i pasek ale  już  jutro mogę  ją  założyć  do pracy...
Nie ma tego  złego  co by  na  dobre nie  wyszło -
kolejny raz  sprawdza  się to przysłowie  w moim życiu...








sobota, 25 stycznia 2014

Chrapka na szycie

Nie mogę  zebrać  się by  ukończyć  szycie  mojej kamizeli....
Nie mogę choc bardzo przydałaby  się na   te  prawdziwe zimowe  dni...
Niepowodzenia  zniechecają mnie ,czekam  więc  na  powrót  natchnienia.
Szycie  jednak  wciąga  i jeśli  z  marszu uszyłam   rękawice   o których  piszę tutaj,
to  również  z marszu  uszyłam moje  dwie ostatnie  spódniczki.
Powstały  z resztek materiałowych  stąd   nietypowa  dla mnie  ich  długość.
Jednak w  zaciszu  domu  czasem  zakladam  krótkie  sukienki  czu  spódnice,
tak  więc  i  one  znajdą  zastosowanie...
Niech no  tylko  nadejdzie  wiosna...




sobota, 18 stycznia 2014

Hu ha ... przyszła zima zła i czas na... rękawice

Chyba  się niespodziewałam tak  siarczystuych mrozów  jakie  nadciagnęły ...
a  ma być  jeszcze  zimniej...brrrr brrrr
Na  szczęście  jestem na urlopie,mogę  więc  w miarę  spokojnie podejść  do tego problemu,
ale  lada moment  wracam  do pracy i  wtedy nie będzie  tak  różowo.

Odpalenie  auta  i jazda  na  dość  dużą odleglość  nie będzie  należała  do najprzyjemniejszych.
Najbardziej uciążliwe   są  korki  a  marznące  ręce.


Z myślą o  nieuniknionym ...
uszyłam  sobie w  trybie  awaryjnym  ocieplacze   czyli  wkłady grzewcze  do  rękawic.

Rękawice  mam  wełniane,podwójne  ale przy  niskich temperaturach  nie  zadawalają mnie,marznę,
więc  takie  wkłady z  ciepłego polara  są  znakomitym  rozwiązaniem.







Przy okazji  szycia   wkładów  do  rękawic ,uszyłam  również  rękawice kuchenną i łapkę...
a raczej  sporej  wielkości   szmatkę chroniącą  dłonie przed  oparzeniami  podczas  prac  w kuchni.
Po prostu  chciało mi się  szyć,szybki i  prosty relaks. 




niedziela, 5 stycznia 2014

Ciepła kamizela

Zapowiadałam  swetrową kamizelę   ooo tutaj   i Anula  ;:167 się  dopomina   jej   pokazania...
a ja jak  zwykle  w polu z  robotą.

Owszem  skroiłam ,sfastrygowałam,zszyłam boki i  ramiona i ... i utknęłam.
Trudno  się  szyje  z tej  dzianiny,ciągnie  się   a nawet  rozciąga.
Okazało  się,że mam  różne    wysokości pach  i  długość przodów  jest inna... różna.
To  wynik  szycia,odłożyłam  więc na  wieszak  i muszę  wziąć  na wyciszenie.

Może    uda mi  się  skończyć ją przed  zimą, bo  w gruncie rzeczy niewiele  zostało  do  zrobienia,  ale  tak jak piszę  wyżej...
dla  amatora mojego pokroju  to  trudna  w szyciu  dzianina....




wtorek, 31 grudnia 2013



               



                                            Szczęśliwego Nowego Roku

                                                2014




                                                    

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Blog w niebezpieczeństwie chyba...

Własnie  zauważyłam,że
zniknęła  cała prawa  strona  mojego  bloga  :(
Wszystkie  wyeksponowane przeze  mnie  blogi na które  zaglądam...
ulotniły  się  gdzieś....
To  chyba  Olga  zajęła  się  blogowaniem...
tak mi to  wygląda na  nią.

Rozpracowała ostatnio  technikę  wysyłania  SMS-ów z mojej komórki.
Nie  wiem  jak  zapamietuje  nr telefonów  ale    wysyła  sms na  własciwe- wybrane przez  siebie komórki  a nawet  łaczy  się  z  wybranymi  numerami.
Najczęściej wybiera nr komórki babci ale  równiez  inne też dziadka,cioci...
Jak  w gąszczu  moich kontaktów   umie  wybrać  właściwy numer?

Ściąga   sobie  rożne  gry z  sieci na  moją komórkę,przegląda  You Tube...
a teraz  czyżby przyszła kolej  na mojego bloga????
Koniecznie muszę  coś  z tym  zrobić...
przede wszystkim  przywrócić  listę  blogów ,jakie  tu miałam...
Masa  roboty mnie czeka ...





niedziela, 29 grudnia 2013

Święta i po świętach...

Święta i  po świętach - tak  się  mówi potocznie,choć nie  zupełnie tak jest ,
bo przeciez   już    za  chwilkę  Sylwester i  Nowy  Rok.
Znowu jeden  dzień  pracujący  - lub  urlopujący  i  znowu  weekend.
Super   ułożyły  się w  tym  roku świąteczne  dni...

A  skorzystałam  z  urlopu, więc mam  trochę  czasu  dla  siebie
 i oto w przerwie  między  świętami  nadrabiam    zaległości.

Wczoraj -sobota -  powstała   w mig taka  sukienka  z ciepłej  angorowej  dzianiny...
Jest  super!









Kosztowała mnie nieco  wysiłku,bo  dysponowałam   małym  skrawkiem  tej  tkaniny .
Sztukowałam  rękawy,tzn.poszerzałam je  dodatkowym paskiem przykrojonej  dzianiny,szok!
Wstawiłam go w  dolnej  części  pachy,kombinowałam nieco.
Ale  jest !jest! jest!



Długość  nietypowa  jak  dla mnie,nosze najczęściej maxi  a  sporadycznie przed kolano.
Tymczasem  ta  długość  zakrywa  kolano i  sięga  prawie  do łydki.
Nie  wiem jak będę  znosić  taką  długość,  ale przecież istnieje opcja  radykalnego  jej skrócenia,
aż do  długości tuniki,które ostatnio  stały  się moją obsesją...
Kupuję lub  szyję  sobie prawie  wyłącznie  tuniki...szaleństwo!
Ale  lubię   je,dobrze  się  w  nich czuję i jak  dotąd  jestem  zadowolona  z  ich  wyglądu...
więc  będą  dalej  szyte.... póki mi  się nie  znudzą,
 co  zapewne  szybko nie nastąpi.
Tuszują doskonale  nadmiar  moich  krągłości  więc  powstają   w  błyskawicznym tempie .
Nie  ma  znaczenia  rodzaj tkaniny,po prostu  szyje  je  sobie  w zależności
z tkanin  zależnych   od pory  roku .
No i  kwiatuszki  - to też  jakaś moja obsesja...
Na  szczęście  dopinane,mogę w  każdej  chwili  zastąpić  je jakimś  wisiorem,apaszką czy broszką.









Tuż przed  świętami  zakupiłam  sobie kawałek  śniącej   mi  się  po nocach    swetrowej dzianiny boucle .
Śniła mi  się  od  dawna,śniła  mi  się  jako  ciepła kamizelka.
Jutro      zamierzam  zająć  się  tym kawałkiem
Gonię,gonię bo  urlop mi  się  zaraz  skończy  ...